środa, 6 listopada 2013

[3] Nevermind. Rozdział 2.

ROZDZIAŁ 2.

~Louis~

To wręcz niesamowite, ale za razem też przerażające. Po dziesięciu minutach po ich wyjściu wciąż czułem strach, zimny dreszcz przechodzący mi po kręgosłupie. Człowieku, idioto, szczurze. To tylko zwykła dziewczyna. Nie znasz jej. Jest dla Ciebie nikim ważnym. No tak, to prawda.
Ale zieleń tych oczu. Identyczna jak jego.
Pomimo że nie było późno nagle poczułem straszne zmęczenie. Zwróciłem się do sypialni. Była spora ale przytulna. Miałem do dyspozycji duże łóżko. Nawet bardzo. Stało zaraz po lewej stronie. Po prawej była szafa i mała komoda. Ściany były w kolorze kawy z mlekiem. Z resztą, wszystko mi było jedno. Jeżeli mowa o rozpakowywaniu to jakoś mi się nie chciało. Przeciągnąłem szybko koszulkę przez głowę i wyskoczyłem z ciemnych spodni. Po lewej stronie mignęło mi coś podejrzanego. Spojrzałem tam gwałtownie. To było lustro, przestraszyłem się samego siebie. Uśmiechnąłem się nabijając się z własnej osoby. Przyglądałem się chwilę swojej sylwetce. W wielu miejscach miałem blizny. Stare, jasne, widoczne. Zakryłem szybko dłonią klatkę piersiową i gwałtownym ruchem odwróciłem się w stronę łóżka opuszczając głowę. Nie, to wszystko to przeszłość. Przestań.

------------------------------

Księżyc. Dlaczego mnie tak oślepiasz? To Twoja wina że nie mogę spać? W sumie to wręcz logiczne że zmiana otoczenia nie najlepiej wpływa na spanie. Leżałem rozłożony jak Grecki Bóg na białej pościeli, zakrywałem całe łóżko swoim ciałem. Dlaczego? Ponieważ mogłem. W porównaniu do tego w jakich warunkach żyłem do tych czas, to jest tak ekskluzywne że żadne słową nie są w stanie tego opisać. Byłoby prawie idealnie gdybym mógł chociaż zmrużyć oko. Podniosłem się i wziąłem ze stolika mój stary zegarek który zwykle trzymam zapięty na nadgarstku. Godzina 22.23. Podniosłem się i ruszyłem do łazienki. Może prysznic pozwoli jakoś zrelaksować moje ciało? Zdjąłem bokserki i już stałem pod gorącym strumieniem wody. Oparłem się jedną reką o ścianę tuż obok słuchawki i opuściłem głowę. Przyjemne uczucie. Zakręciłem kurek po jakiś dziesięciu minutach stania bez celu. Nie wziąłem ze sobą ręcznika. Brawo. W sumie, i tak mieszkam sam, a co mi tam. Mokry i zwyczajnie goły zwróciłem się w stronę korytarza. Po otwarciu drzwi poczułem nieprzyjemny chłód panujący w domu. Może jednak to był zły pomysł? Podskoczyłem gwałtownie gdy usłyszałem kujący pisk. Zakryłem rękami uszy i odwróciłem się w stronę pochodzenia okropnego dźwięku. Tak, to zdecydowanie był zły pomysł. Wróciłem szybko do łazienki i z trzaskiem zamknąłem drzwi. Oparłem się plecami o drewnianą powłokę.
- Co Ty tutaj robisz?!- krzyknąłem zaskoczony jak i zdenerwowany.
- A co Ty robisz goły w korytarzu do cholery! - odkrzyknęła brunetka.
- Aktualnie jestem już u siebie, więc jakim prawem wchodzisz tutaj jakby nigdy nic!
Nie odpowiedziała. Widocznie zrozumiała że ta sytuacja była jej winą. Zamknąłem oczy i odetchnąłem głośno próbując uspokoić zbyt szybko bijące serce. No nieźle. Dziwne uczucie gdy zupełnie nieznana Ci osoba widzi Cię całkiem nago.

~Lila~

Głupia, głupia, głupia.
Ale co ja poradzę, to przyzwyczajenie. Od pół roku to mieszkanie stało puste.
- Ja... - zaczęłam.- ja zapomniałam kluczy do mojego domu. Musiały mi wypaść z kieszeni płaszcza.
- Szukaj i wychodź. - usłyszałam po chwili.
Też coś. Nie odzywając się zaczęłam oglądać się po korytarzu. Gdzie one są?
- Em... jeżeli już tam jesteś, mogłabyś mi podać ręcznik z mojej walizki? Teraz będę się bał z deka wyjść... taki.
- Gdzie jest? - powiedziałam śmiejąc się głośno. W tym momencie wolę się śmiać niż się czerwienić jak rasowy burak.
- Zaraz na wierzchu.
Po chwili, stukając obcasami, zmierzałam z dużym miękkim materiałem w stronę łazienki. Zapukałam delikatnie a powłoka lekko się uchyliła, wsunęłam kawałek do środka. Brunet złapał za tą część i pociągnął a następnie zamknął szybko drzwi. Odsunęłam się wzdychając i postanowiłam kontynuować szukanie mojej zguby. Odwróciłam głowę gdy usłyszałam że chłopak wychodzi na zewnątrz. W jednej chwili zrobiło mi się gorąco. Mokre włosy odstawały na różne strony. Na jego ładnej, wyrzeźbionej klatce piersiowej spoczywało parę kropli wody oraz pojedyncze białe blizny. Dolną część zakrywał białym ręcznikiem który osobiście mu podałam.
- Przestań się gapić.
Wstrzymałam oddech i szybko odwróciłam wzrok. Czerwień oblała całą moją twarz. Zdałam sobie sprawę jak bezczelnie mu się przyglądałam. Ale przyznaję, widok był nie najgorszy. Chciałam oprzeć rękę o moją talię robiąc pozę w stylu "nic się nie stało" ale poczułam opór. Stał tuż obok mnie, a ja nieświadomie uderzyłam go łokciem w brzuch. Gdy na niego spojrzałam, akurat pocierał miejsce swoich żeber ze skrzywioną miną.
- Tam są, - powiedział wskazując palcem na miejsce w rogu zaraz obok drzwi. - weź je i wyjdź. No błagam.
Szybko złapałam za klucze i z prędkością światła wybiegłam z mieszkania. Nie powiedziałam nic. Chyba nigdy w życiu się tak nie wstydziłam.

________________________________________________________

CZYTASZ = KOMENTUJ.
Bardzo proszę, to daje dużo motywacji :)


2 komentarze:

  1. Znalazłam twoje opowiadanie dzisiaj. :D Strasznie mnie zaintrygowało. Pierwszy raz się spotykam z takim tematem? Tak chyba mogę to tak nazwać xd ^^ Strasznie jestem ciekawa wcześniejszego życia Louisa :D No i ta sytuacja? ^^ Podoba mi się xd Zostaje mi czekać do następnego.
    Pozdrawiam i życzę dużo weny ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o boże dziękuję, strasznie trudno sprawić by ktokolwiek czytał to, nawet nie masz pojęcia. Tak mnie to dziwi że niektórzy napiszą raz link na Twitterze i juz maja 13 komentarzy tylko po samym prologiem. Magia jakaś :D Tak więc cieszy mnie że ktoś to znalazł, dziękuję bardzo bardzo bardzo :)

      Usuń